Blog użytkownika

Blog użytkownika requiemdlasnu

Publiczny wpis dostępny również bez logowania

Blog

Najnowsze wpisy użytkownika

O sobie samym...

nie znaj­dziesz u mnie gar­ni­turu w sza­fie..

ani skóry na ścianie po żyra­fie..

spod­ni w kan­cik szy­tych i podłóg dob­rze wy­mytych..

nie za­tańczę ja na we­selu i na pog­rze­bie nie zapłaczę jak wielu..

do te­go nie spot­kasz mnie na wo­kan­dzie ani w pi­jac­kiej gran­dzie..

nie ma mnie też w szpi­talu prędzej przy św.graal'u..

dys­ko­teki mi nie po drodze tram­pek też nie ma na mej nodze..

re­ligie tu nie pa­nują bo mi opi­nie psują..

za to są ze mna

elfy zielonookie,

zaklete jeziora głębokie..

zaczarowane kamienie,

i magiczne pierscienie,

to wszystko  drogę ci wskaże

do miasta gdzie baśniowe śpia straże

i w zamku z ziarenek maku

mieszka rycerz na srebrnym rumaku

co w gwiezdziste noce bezsenne

poi bajkami krolewne...

w zaklętych górach

w rózowych chmurach..


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 


Rozmowa z panem barmanem..

proszę pana,pan się dziwi?
polskie imiona też lubię..
ale dolej pan szampana,bo szkło skubię..
inne takie: Kaja,Iwona..nie byle jakie..
albo.. Tatiana,proszę pana.
pan się dziwi,że wschodem pluję..
ale dolej pan wódki,bo dno obserwuję.
tylko słońce jest niezmienne,
wschodzi zawsze tam gdzie wschodzi,tradycje,panie,są imienne..
nie ustrój imiona rodzi.
pan się dziwi,że nie ma przy mnie imienia?
ludzka rzecz,panie-posucha..
ale dolej pan wina,bo szklanka sucha..
imię nie ma znaczenia,dla mnie to błahostka..
afryka czy jakaś czeczenia?..
sama kobieta,panie..to jest rubika kostka..
pan się dziwi,że się dziwię?
przecież siedzę tu od rana...ale dolej pan..
co?juź nie ma?nawet wyschła piana?
więc się dziwię ,drogi panie,chociaż nawet nie ma czemu..
pańska rola-nalewanie..pańska dola to słuchanie..


Baśniowy erotyk

W baśniach tkwi ero­tyczna siła
po­budza mi wyob­raźnię na­miętnie ..
dziew­czyn­ka z za­pałka­mi i szew­czyk dra­tew­ka..
..sierot­ka ma­rysia i królew­na śnieżka..
..bal­ta­zar gąbka i smok wawelski..
przesadziłem..?może..
baśń to wyob­raźnia venus..
tu­taj wszys­tko jest możli­we ..
kruk i lis..
..czer­wo­ny kap­tu­rek i bab­cia..
..an­dersen i bra­cia grimm.


Historia niesamowicie niemoralna

gdzieś tam daleko w oceanów głębinie zakochała się orka w przepięknym delfinie..
i na ludzkie oko to wyjaśnię należycie..
 zabujał się samiec w delfinie-kobicie..
 cała ferajna morskiego błękitu zaszokowana tym ambarasem..
 do wieloryba popłynęła podmorskim lasem..
 i z takim pytaniem rekin gadzina zwrócił się ostro do wieloryba..
 "toż to rodzina  tak nie można chyba?"
 w tym miejscu wieloryb oczy swe otworzył..
 gniewny jak neptun co na falach barłożył..
 "kto tu mnie budzi?  co za krowa?  
 żona ma przecież  to moja teściowa!"..


U psychiatry

dzień dob­ry pa­nie dok­torze!piękny ga­binet,
na ok­nie ro­lety za ok­nem morze
lecz ja nie w tej spra­wie nies­te­ty..
przy­biegłem się scho­wać uk­ryć przed na­gonką sławy,
tej brud­nej gni­dy,tej zaz­dros­nej czesławy..
i właśnie,pa­nie dok­torze bar­dzo bym pro­sił
niech pan po­może bo jak mnie do­padną jej dzi­kie ar­mie,
to bez wątpienia zginę mar­nie..
więc się roz­glądam,pa­nie dok­torze..
gdzie by tu może?..
może jak spi­ker w te­lewi­zorze?
może na półce,między książka­mi,
w ta­kim to­miku z moimi wier­sza­mi;
w wier­szu,co go na­pisałem przed pa­na drzwiami?:"...
raz na ja­kiś czas ..tak na kil­ka chwil ..przez krótki mo­ment ..
jakąś część se­kun­dy ..próbuję myśleć nor­malnie"
al­bo na biur­ku,na zdjęciu,gład­ko przy­lepiony do śliczne­go uśmie­chu pańskiej żony?
a jak­bym tak po cichut­ku,za poz­wo­leniem pa­na dok­to­ra,jak pająk w sieci smut­ku,
na ścianie,za por­tre­tem dyg­ni­tora?
pa­nika nie kam­fo­ra,pa­nika nie zni­ka,
a ja tym bar­dziej proszę dok­to­ra,
więc niech pan coś radzi,
bo słyszę już,słyszę ten po­miot gadzi..
za­raz zas­tu­ka do pa­na drzwi więc proszę,
ach proszę pomóż mi..
mam jeszcze jedną pro­pozycję..
ale ro­zumiem,że nie jest ta po­ra,że nie ma cza­su na de­lic­je..
więc..może pod far­tuchem pa­na dok­to­ra?
jest i następna ra­da:pańska szuf­la­da..
tam gdzie re­cep­ty,pis­to­let i łapówki..
zni­kam jak pa­mięć masz mnie pan z główki..
co pan mówisz?w szuf­ladzie za cias­no na mo­je gar­by?
poj­muję..pańskie skar­by..o!
coś tu mi lep­sze­go się na­suwa..wiem gdzie się uk­ryję..
jak w ki­bel­ku za­suwa za ka­lory­fer się wryję..
słońce już zachodzi a mi po­mysłów bra­kuje..
ona tu wchodzi!niech pan ra­tuje!
boże! to być nie może!!!jak pan tak może?!!!pa­nie dok­torze?!!!
jak w czar­nym teat­rze diabel­ska kli­ka!!!na co ja pat­rzę..
pan się z nią spi­ka!!!oczom nie wierzę-ko­labo­rac­ja!!
!qrde te­ra to leżę..szpiegow­ska machi­nac­ja..
ale,ale..jed­no wyjście mi się nakłada i już jes­tem go­towy:
wspa­niała dok­tor­ska szuf­la­da a tam pis­to­let ra­tun­ko­wy..
i w głowie plan mi już kroczy plan ucie­czki niesa­mowi­ty:
wy­palam z działa pros­to między oczy i śmier­ci dzień pra­cowi­ty..
po­tem łapię łapówę daję no­gi za pas(no­gi i spluwę)
i jak zając uciekam w las..
tak to wy­myśliłem i tak to zro­biłem a te­raz głupo­lu szu­kaj wiat­ru w po­lu..
biegnę przez la­sy,sze­rokie i wąskie,knieje wy­sokie..bo­ry tuchol­skie..
lecz co to?o,mat­ko..pa­nika nie zni­ka!coś nie idzie gład­ko..
pa­nika nie zni­ka..???
to chy­ba już było?
no tak..prze­cież to wszys­tko mi się przyśniło..